życie własne-gąsienicy



ot co spłodziłem z cieknącym potem na czole,lecz to dla Was....


Pewnego pięknego poranka z jajeczka leżącego na soczystym liściu wykluła się malutka Gąsieniczka. Rosła ona szybko i stawała się coraz większa i większa, a dni mijały jej beztrosko na pożywianiu się zieloniutkimi liśćmi wszelakich roślin .Zajęta jedzeniem nie zwracała uwagi na to co ją otaczało i co się wkoło niej działo. Uważała ,że nie warto sobie niczym zajmować głowy, bo wystarczało jej zjadanie roślin co było jej jedynym ulubionym zajęciem i sprawiało że była szczęśliwa.
Gdy już sporo podrosła zaczęła zdawać sobie sprawę z tego, że nic nie wie o otaczającym ją świecie i oprócz pochłaniania żywności nic innego jej nie interesuje. Mimo tego inne gąsienice lubiły ją i jej towarzystwo i ona lubiła z nimi przebywać. Uczyła się od nich wielu nowych rzeczy i podziwiała za to że wiedzą co chcą robić w przyszłości, bo sama nie potrafiła znaleźć sobie zajęcia na przyszłość. Niektóre z gąsienic przebywających wokoło niej zachowywały się jeszcze inaczej w stosunku do jej osoby. Zachowanie te było dziwne i nie do końca zrozumiałe, lecz miłe w swej niesamowitości. Jednak coś kazało nie dać po sobie nic poznać że to odczuwa.
I tak mijały kolejne dni. Choć zaczęła sobie zdawać sprawę, że zaczyna dziać się coś innego i czuła jak coś zmienia się w jej wnętrzu. Pewnego dnia gdy gąsienica osiągnęła już swe największe rozmiary, poczuła nieprzebraną chęć pozbycia się zewnętrznej powłoki i wyjścia ze środka samej siebie. Pchana nagłą potrzebą zaczęła powoli w bólu zrzucać z siebie zewnętrzną powłokę. Gdy wreszcie pozbyła się niewygodnej powłoki, zobaczyła że przemieniła się w zupełnie coś innego choć wiedziała że nadal jest tym samym. Gąsienica przepoczwarzyła się w pięknego i niesamowitego „Motyla” o przecudownie kolorowych skrzydłach . „Motyl” stwierdził ,że nie tylko on przemienił się w pięknego motyla, lecz inne gąsienice z jego otoczenia. Widząc jak zgrabnie i pięknie wyglądają w locie inne motyle, zapragnął latać w ich towarzystwie. Więc gdy poczuł wiatr pod skrzydłami wzbił się razem z nim w przestrzeń. Był zachwycony fruwaniem wraz z innymi cudownymi motylami lecz to mu nie wystarczało i niejednokrotnie pragnął zbliżyć się bardzo blisko by móc ich dotknąć, lecz one uciekały od niego na większą odległość.
Takie spotkanie jest niemożliwe bo skrzydła pięknych motyli są bardzo delikatne, kruche a ich uszkodzenie może grozić upadkiem z wysokości i śmiercią. A „Motyl” fruwa nadal goniąc umykające przednim w oddali skrzydła innych motyli ,choć nadzieja ta motywująca go do tego umyka równie szybko.

Darek - Bajarz 2005-09-02 22:04:55
skomentuj (23)